STĘP: Przeżyjmy dzisiaj niezwykłą Drogę Krzyżową. Jest ona owocem nawrócenia wybitnego polskiego malarza Jerzego Dudy – Gracza. Swoje obrazy podarował jasnogórskiemu klasztorowi. Mękę Jezusa umieścił na naszych ulicach, osadził w polskiej historycznej rzeczywistości, wplótł w uroczystości roku kościelnego. Sam autor powtarzał: "Nasza Golgota jest tu i teraz".

Wśród tłumu, który towarzyszy Jezusowi, każdy może odnaleźć siebie. Ale niestety nie zawsze będzie to wizerunek pochlebny.

Zaczynajmy zatem. 

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.

„Lecz On był przebity za nasze grzechy,
Zdruzgotany za nasze winy.
Spadła nań chłosta zbawienna dla nas, 
A w Jego ranach jest nasze zdrowie” (Iz 53,5)

Ojcze nasz...

Zdrowaś Mario...

Stacja I Jezus na śmierć skazany

Prowadzący: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie.

Wierni: Że przez krzyż i Mękę Swoją odkupiłeś świat.

Cisza jest potrzebna, by rozmawiać z Bogiem. By usłyszeć Jego głos…

Teraz Bóg, który stał się człowiekiem, milczy. Powiedział już wszystko, co miał do powiedzenia. Wie, że Jego Słowo będzie kiełkować i wzrastać w Jego uczniach, ale na razie kuli się w ich sercach ze strachu. 

Tymczasem nie ma już nocnej ciszy Ogrodu Oliwnego. Jest zgiełk ulicznego targowiska. Znudzeni ludzie wyczuli już sensację. Sensację zwietrzyli też dziennikarze. Są jak drapieżniki, które znalazły ofiarę. Żadnych skrupułów. Światła i mikrofony już przygotowane. Za chwilę relacja „na żywo” pójdzie w świat. „Jezu! Czy jesteś winny? Powiedz coś, bo telewidzowie chcą Cię osądzić! Mają prawo wiedzieć!” 

A On milczy… Powiedział już wszystko, co miał do powiedzenia…

Panie Jezu! Nie pozwól, bym był sędzią swoich bliźnich, bym wydawał na nich niesprawiedliwe wyroki, bym oceniał pochopnie, bym plotkował… 

Niech nie umywam rąk od odpowiedzialności za swe czyny. Niech nie umywam rąk od odpowiedzialności za swoje słowa. Niech nie odwracam głowy od cudzego cierpienia, mówiąc: „To nie moja sprawa. Pewnie na to zasłużył!”. 

Panie Mój, spętany Baranku, jakże jesteś cichy i samotny w tym obojętno - drapieżnym tłumie… Pozwól mi iść za Tobą aż do końca…

Prowadzący: Któryś za nas cierpiał rany,

Wierni: Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 


 

Stacja II Jezus bierze krzyż na swe ramiona

Prowadzący: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie.

Wierni: Że przez krzyż i Mękę Swoją odkupiłeś świat.

Skazany wie, co go czeka. Kilka godzin temu, oblewając się zimnym potem, błagał swego Ojca: „Oddal ode mnie ten kielich”. Teraz już się nie boi. Przejdzie drogę krzyżową, bo taka jest wola Ojca. Przejdzie tę drogę, bo taka jest i Jego wola. To cena miłości do ludzi. To cena zbawienia.

Na razie krzyż nie wydaje się ciężki. Jego ciężar dzieli wiele osób:  pochylona niedowidząca staruszka, mężczyzna na wózku, inwalida wojenny, więźniowie, bezrobotny, bezdomny,  dziewczynka pewnie wyśmiewana z powodu swej odmienności… Ilu ich pozostało w domach, bo nie mogą sami podźwignąć się z łóżek? O ilu z nich zapomniał świat, zapomnieli bliscy? A to właśnie ich modlitwa i obecność przy Jezusie dodają Mu otuchy. Syn Boży wie, że te protezy, laski, wózki nie będą potrzebne, że będzie je można powiesić w jasnogórskiej kaplicy jako wotum i dowód cudów, bo tam, dokąd zmierza, nie będzie już bólu, cierpienia i odrzucenia.

Panie Jezu! Daj nam łaskę, byśmy z odwagą brali na ramiona swoje krzyże. Ty nie pozwalasz, byśmy nieśli ciężar ponad nasze siły. Daj nam łaskę, byśmy ufali, że Bóg z każdego zła potrafi wyprowadzić dobro. Otocz swą uzdrawiającą miłością chorych, samotnych, skrzywdzonych, cierpiących… 

Panie! Pozwól nam zrozumieć, że cierpienia ma sens, choć tak trudno to pojąć światu.

Prowadzący: Któryś za nas cierpiał rany,

Wierni: Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 


 

Stacja III Jezus po raz pierwszy upada pod krzyżem

Prowadzący: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie.

Wierni: Że przez krzyż i Mękę Swoją odkupiłeś świat.

Gdy człowiek upada, zwykle w końcu się podnosi. Jest trochę wstydu – bo inni widzieli i może się śmiali… Jest trochę bólu – niewielka rana na ciele, ale bardziej boli duma. Jest trochę złości – bo można było uważać, bo brudne spodnie, bo kto to widział robić takie nierówne drogi… Gdy upada człowiek…

Gdy upada Bóg, syn człowieczy -  płacze niebo. Jezus ugina się pod ciężarem naszych win. Klęka przed swym Ojcem jako nasz Obrońca i Orędownik. Widząc to, przed Boskim Majestatem pada na kolana Anioł Stróż, błaga o wybaczenie za nasze grzechy.

A my? Czy czujemy ciężar win? Czy go nie umniejszamy? Czy nie usprawiedliwiamy się sami przed sobą, że „wszyscy tak robią” i że „taki jest świat”? 

Popatrz na twarze kapłanów. Są tak blisko Jezusa, ale czy wszyscy zdają sobie sprawę z doniosłości chwili? A może już tyle razy widzieli przy Ołtarzu Ofiarę Chrystusa, że im spowszedniała, że już nie szokuje? Oby nie, bo zostali powołani do wyjątkowej służby. To im Jezus powierzył swój Kościół.  

Kapłani czekają w konfesjonale, byś zrzucił z siebie ten nieznośny ciężar grzechu. Nie oceniają, nie gorszą się, niczemu się nie dziwią. Czekają, by w imię Jezusa Chrystusa wybaczyć, podnieść cię z kolan i pobłogosławić. Byś czuł się znów godzien Jego wielkiej miłości. Byś był wolny.

Panie Jezu! Dodaj odwagi tym, którzy wstydzą się i boją wyznać swoje grzechy. Obdarz spowiedników mądrością i cierpliwością. Prosimy Cię, umocnij nas w łasce trwania przy Tobie każdego dnia.   

Prowadzący: Któryś za nas cierpiał rany,

Wierni: Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 


 

Stacja IV Jezus spotyka swoją Matkę

Prowadzący: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie.

Wierni: Że przez krzyż i Mękę Swoją odkupiłeś świat.

„Mamo, nigdy bym nie chciał, byś oglądała mnie w takim stanie!”.

„ Synu, Ty zawsze jesteś dla mnie piękny, bo jesteś moim dzieckiem. Nigdy nie przestanę cię kochać”.

Czy takie myśli przemknęły przez głowę Matki i Syna podczas krótkiej chwili, gdy na drodze krzyżowej zetknęły się ich oczy? 

Kobiety – niewinne dziewczynki,  śliczne studentki, młode mamy… Kobiety – spracowane, pochylone przez troski, porzucone z jedną walizką… One ciągle pamiętają, Panie Jezu, że dałeś im swoją Matkę. Zawsze stoją przy niej i „uciekają się pod Jej obronę”. Przychodzą, by się wyżalić, by Matka osuszyła ich łzy. Przychodzą podziękować. Przychodzą do Częstochowskiej, Ostrobramskiej, Kodeńskiej, Jaworzyńskiej, by ukryła je pod swym płaszczem. 

Gdy dziecko staje przed matką i mówi: „Mamo, nigdy bym nie chciał, byś oglądała mnie w takim stanie!” Ona odpowiada: „Ty zawsze jesteś dla mnie piękny, bo jesteś moim dzieckiem. Nigdy nie przestanę cię kochać”. Czy jest świętą? Nie. Jest po prostu matką.

Panie Jezu! Otocz swą opieką wszystkie mamy i babcie, by zawsze były traktowane z szacunkiem i miłością. Otocz swą opieką dziewczęta, by nie zatraciły swej delikatności, subtelności i naturalnego piękna, którymi obdarzył je Kochający Ojciec. Niech święte patronki strzegą je przed ślepym naśladowaniem mody, wulgarnością i arogancją, które proponuje świat.

Prowadzący: Któryś za nas cierpiał rany,

Wierni: Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Prowadzący: I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna,

Wierni: Przyczyń się za nami.

 


 

Stacja V Szymon Cyrenejczyk pomaga Jezusowi nieść krzyż

Prowadzący: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie.

Wierni: Że przez krzyż i Mękę Swoją odkupiłeś świat.

 

Jezus jest już bardzo zmęczony, a do celu jeszcze tak daleko…Ktoś musi Mu pomóc, ale ochotników brak. Trzeba przecież odejść od swoich jakże pilnych zajęć, przyjąć na siebie niewygodny ciężar, zgodzić się na współczujące, pogardliwe lub zupełnie obojętne ludzkie spojrzenia. 

Szymon Cyrenejczyk ma tym razem twarz samego malarza. Mimo choroby idzie za Jezusem, stąpając tak, by nie podeptać bochenków chleba i rozsypanego ziarna. Kto to widział podobne marnotrawstwo? A przecież widzimy je każdego dnia – wiele jedzenia trafia na śmietnik, gdy tymczasem wielu ludzi głoduje. A tocząca się po ulicy pusta butelka? Ile spustoszenia uczyniła w sercach, umysłach, sumieniach? Ile rodzin zniszczyła? Ile dziecięcych łez wycisnęła? 

Kolejny „pasożyt” ludzkiego życia - papieros. Ułuda odprężenia, cichy zabójca. Dym się ulatnia, smród i choroby zostają..

Czy ci młodzi, dla których biły kościelne dzwony i gra jeszcze weselna muzyka, zdają sobie sprawę, że zabawa w końcu się skończy? Czy uda im się uniknąć marnotrawstwa czasu, pieniędzy, uczuć? Czy unikną pułapek, jakie zastawia na nich świat? Z pewnością będą potrzebowali pomocy silnego ramienia – ale tę pomoc już otrzymali, bo przyjmując sakrament małżeństwa, zaprosili do swego małżeństwa samego Boga. 

Panie Jezu! Wejrzyj z miłością na rodziny, które cierpią z powodu nałogów, braku zrozumienia, obojętności i egoizmu. Pozwól zrozumieć młodym, że życie bez sakramentu, jest złudzeniem wolności i szczęścia, do jakiego powołał nas Bóg. 

Prosimy, stawiaj na naszej drodze ludzi, którzy będą dla nas prawdziwym wsparciem. 

Prowadzący: Któryś za nas cierpiał rany,

Wierni: Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 


 

Stacja VI Weronika ociera twarz Jezusowi

Prowadzący: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie.

Wierni: Że przez krzyż i Mękę Swoją odkupiłeś świat.

Ile delikatności jest w tym geście! Ile odwagi wymagało podejście do skazańca! 

Ile miłości jest w czuwaniu przy łóżku umierającego, w myciu sparaliżowanego, karmieniu chorego, słuchaniu jego jęków i narzekań. Ile trzeba łaski, by bez wstrętu obmywać cuchnące rany? Ile miłosierdzia mieszka w noclegowniach dla bezdomnych, obozach dla uchodźców, domach opieki, szpitalach i hospicjach?

Panie Jezu, Ty to wiesz najlepiej. Dziękujemy, że nie brakuje osób, które usłyszały Twe wezwanie: „cokolwiek uczyniliście jednemu z braci moich najmniejszych, mnieście uczynili”. 

Niech święta Matka Teresa z Kalkuty wstawia się do Boga, prosząc o błogosławieństwo dla tych, którzy poświęcili swe życie służbie bliźniemu. Panie, spraw, by każdy z nas mógł doczekać kresu swych ziemskich dni wśród kochających, troskliwych ludzi. 

Prowadzący: Któryś za nas cierpiał rany,

Wierni: Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 


 

Stacja VII Jezus po raz drugi upada pod krzyżem

Prowadzący: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie.

Wierni: Że przez krzyż i Mękę Swoją odkupiłeś świat.

Samotność w tłumie. Umęczone ciało po raz drugi odmówiło posłuszeństwa. Ale czy ktoś w ogóle zauważył ten upadek poza bezpańskim zabiedzonym psiakiem? On rozumie, co to odrzucenie. Samotność wśród ludzi – to okrutny paradoks. A tak właśnie wygląda nasz świat. Kolorowa Niedziela Palmowa i Wielkopiątkowa ciemnica. Radosne okrzyki i cisza śmierci. Powolny pochód kościelnej procesji i pośpiech, by zdążyć zrobić przedświąteczne zakupy.

Gdzie w tym wszystkim miejsce, by zrozumieć tajemnicę śmierci Jezusa? Czy czujemy w ogóle taką potrzebę?  Większość troszczy się tylko o teraźniejszość i najbliższą przyszłość. Odwrócone od Męki twarze, puste niewidzące spojrzenia. Jest Bóg, ale niektórzy potrafią Go nie dostrzegać.

Na szczęście dalej i więcej widzą oczy staruszki. Ona nie tyle widzi, co wyczuwa obecność Jezusa. Również wrażliwość dziewczynki podpowiada jej, że w pobliżu dzieje się coś ważnego. 

Panie Jezu, pozwól nam patrzeć we właściwym kierunku. Pozwól nam patrzeć i widzieć. Pozwól nam patrzeć sercem.

Prowadzący: Któryś za nas cierpiał rany,

Wierni: Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 


 

Stacja VIII Jezus spotyka płaczące niewiasty

Prowadzący: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie.

Wierni: Że przez krzyż i Mękę Swoją odkupiłeś świat.

Listopadowy zmierzch, chybotliwy blask zniczy. I rozpacz kobiet- ta głośna, co chce wyrywać włosy z głowy i ta cicha, tak samo przejmująca.  

Kobiety nie są same - czuwa nad nimi Czarna Madonna, której serce także przeszywa miecz boleści. 

Jest z nimi także cierpiący Jezus. On rozumie – jak boli samotność wdowy i sieroty. Rozumie pęknięte serce matki, która straciła dzieci. On wie, co czuje ofiara przemocy fizycznej i psychicznej,  

Niektóre z tych kobiet ukrywają swe cierpienie przed światem. Boją się i wstydzą. Bo jak powiedzieć o wykorzystywaniu seksualnym, zmuszaniu do pornografii, poniżaniu przez mężczyzn, nawet tych najbliższych? Ale On o wszystkim wie…. Ostatkiem sił wyciąga w ich stronę dłoń jakby do błogosławieństwa. „Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni”.

Prowadzący: Któryś za nas cierpiał rany,

Wierni: Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 


 

Stacja IX Pan Jezus po raz trzeci upada pod krzyżem

Prowadzący: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie.

Wierni: Że przez krzyż i Mękę Swoją odkupiłeś świat.

Upada i wydaje się, że już się nie podniesie. Chrapliwy oddech, palce wbite w ziemię, zamknięte powieki. Leży jak nieżywy… Leży jak nieżywe dzieci porzucone na śmietnikach, pomordowane w obozach zagłady, zagłodzone na śmierć. Jak dzieci, które wybrały sobie niewłaściwy moment, by pojawić się na świecie: bo wojna nie jest dobrym czasem na dzieciństwo. Cierpi jak dzieci wykorzystywane seksualne, na zawsze okaleczone psychiczne, odarte z miłości i godności.  Niektóre nie spełniły marzeń rodziców, bo kto marzy o niepełnosprawnym, upośledzonym, zdeformowanym dziecku? A gdzie maleństwa, które nigdy się nie narodziły? Dzieci, których twarzy nikt nie widział? 

One, nie narzucając się nikomu, po cichutku wspięły się po drabinkach wysoko, wysoko – prosto w objęcia kochającego Ojca. „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.”

Wszystkie są też przy Chrystusie. A On? Nadal nie może się podnieść porażony okrucieństwem wobec tych najbardziej bezbronnych i niewinnych. Jeszcze nie dopełnił swego dzieła, ostatkiem sił podtrzymuje krzyż.

Prowadzący: Któryś za nas cierpiał rany,

Wierni: Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 


 

Stacja X Pan Jezus z szat obnażony

Prowadzący: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie.

Wierni: Że przez krzyż i Mękę Swoją odkupiłeś świat.

Boże Ciało. Ciało Boga. Ubiczowane, krwawiące, święte… Czy widzisz Je takie, gdy patrzysz na monstrancję? Czy klękasz przed Najświętszym Sakramentem i rozumiesz, że to sam Bóg? Bóg zszedł na ziemię, by zbawić ludzi. Bóg opuścił tabernakulum, by wyjść na ulice, między tych, których tak bardzo ukochał.

Odświętnie ubrany tłum, sypanie kwiatków, orkiestra, feletrony – to procesja. Ale dlaczego nikt nie patrzy na Jezusa? 

Prowadzący: Któryś za nas cierpiał rany,

Wierni: Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 


 

Stacja XI Jezus przybity do krzyża

Prowadzący: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie.

Wierni: Że przez krzyż i Mękę Swoją odkupiłeś świat.

Gdzie jest ten barwny tłum? Już dawno się rozszedł. Zostali tylko najwytrwalsi: odważni i wierni do końca. Nie sposób ich wszystkich wyliczyć: prymas Tysiąclecia Kardynał Stefan Wyszyński, zamordowany bestialsko ks. Jerzy Popiełuszko, więźniowie niemieckich obozów koncentracyjnych i sowieckich łagrów, powstańcy wielu zrywów niepodległościowych, żołnierze wyklęci, którzy zostali okrzyknięci zdrajcami narodu. Tysiące bezimiennych ofiar, tysiące współcierpiących rodzin. Cierpieli, ale nawet przez chwilę nie zwątpili, że „Bóg, honor, ojczyzna” to tylko pusty frazes.  Dla nich te słowa były warte życia.

Panie Jezu, przytul ich wszystkich do swego serca.

Prowadzący: Któryś za nas cierpiał rany,

Wierni: Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 


 

Stacja XII Jezus umiera na krzyżu

Prowadzący: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie.

Wierni: Że przez krzyż i Mękę Swoją odkupiłeś świat.

Pan wśród świętych i błogosławionych Polaków. Królów i biedaków. Kapłanów i świeckich. Dawnych i nam współczesnych. Pan - najświętszy wśród świętych.

Las krzyży. Każdy z nas niesie swój. I tak było i będzie przez wieki. Krzyże złote i srebrne. Krzyże drewniane, brzozowe. Krzyże na kościołach, kaplicach, mogiłach. Krzyże przydrożne. Krzyże pielgrzymów. Każdy z nich ma swą historię. A wśród nich ten najświętszy. Do niego został przybity Jezus, do końca posłuszny woli Ojca. Pokonał strach, ból, grzech i śmierć – bo tak mocno nas ukochał. Nasz Zbawiciel.  

Zanim skonał, zostawił nam najcenniejszy dar, jaki miał jako człowiek – podarował nam swą Matkę. Maryja - zawsze wierna, ufna i pokorna – nasza Orędowniczka i Pocieszycielka. 

Prowadzący: Któryś za nas cierpiał rany,

Wierni: Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 


 

Stacja XIII Jezus zdjęty z Krzyża

Prowadzący: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie.

Wierni: Że przez krzyż i Mękę Swoją odkupiłeś świat.

Jezus nie należy już do świata żywych. Trupio blade i bezwładne ciało pozostało na ziemi. Czy stanie na czele orszaku poległych rycerzy, żołnierzy, powstańców? 

Pan zstąpił do „piekieł”, czyli poszedł do zmarłych. Oni też czekali na Jego przyjście, na zbawienie, na życie wieczne. Nie dane im było wcześniej poznać Syna Bożego. Teraz doczekali się Jego przyjścia w chwale. 

To już koniec Męki Pańskiej, ale nie koniec Męki Jego Matki. Podtrzymuje skatowane ciało ukochanego Syna. Dla niej Jezus jest nadal maleńkim dzieckiem, które nosiła na rękach. Dlaczego to spotkało niewinnego, bezbronnego? Jednak z Jej ust nie pada ani jedno słowo skargi. Ufna i pokorna do końca.

Prowadzący: Któryś za nas cierpiał rany,

Wierni: Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 


 

Stacja XIV Pan Jezus w grobie złożony

Prowadzący: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie.

Wierni: Że przez krzyż i Mękę Swoją odkupiłeś świat.

Panie, Ty zawsze chciałeś być blisko ludzi. Okryty całunem spocząłeś w nowo wykutym skalnym grobie.  Ilu Tobie wiernych nawet nie ma swego grobu. Nikt ich nie pogrzebał z godnością, nikt ich nie opłakiwał. Lecz Ty o nich nie zapomniałeś. „Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni”. 

Nie zapomniałeś o ofiarach obozów i poległych na wojnach, o tych, którzy nie zdążyli rozmnożyć swoich talentów, spełnić marzeń, podzielić się swoją mądrością. 

Panie, poszedłeś do Domu Ojca, by przygotować dla nich miejsce. Książę Pokoju obdarz nas pokojem.

Prowadzący: Któryś za nas cierpiał rany,

Wierni: Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.